Rzec można, do trzech razy sztuka. Z drużyną Soły w tym sezonie spotykamy się już po raz trzeci. Pierwszy sparing nie należał do udanych. W Pucharze Wiosny zaliczyliśmy remis, tak więc do pełni szczęścia brakowało nam tylko wygranej.
Pierwsze piętnaście minut spotkania na stadionie LKS Przecieszyn, na który przybyło wielu kibiców zarówno z Brzeszcz jak i Oświęcimia stało na bardzo wysokim poziomie. Drużyna Soły została zepchnięta do głębokiej defensywy i mecz graliśmy bardzo wysokim pressingiem w którym odcinaliśmy rywala od podań. Taki styl gry okazał się bardzo skuteczny. Fenomenalna wrzutka w pole karne którą adresował wracający do gry po prawie miesięcznej przerwie Karol Pełka, została wykorzystana przez Kacpra Maziarza. I tym pozytywnym akcentem można zakończyć relację pierwszej połowy. Kolejne minuty to więcej chaosu, niedokładnych podań i nieporozumień między piłkarzami jednej i drugiej drużyny. Po zmianie stron mieliśmy nadzieję na nieco więcej emocji.
Jednobramkowa przewaga to tak naprawdę żadna przewaga. Aby spokojnie myśleć o dopisaniu kolejnych punktów do ligowej tabeli trzeba strzelić co najmniej trzy bramki rywalowi. Ten przepis w drugiej połowie zaczął realizować Bartosz Baran, który wykorzystał świetne podanie Kacpra Maziarza i z nieco większym spokojem zaczęliśmy obserwować dalsze losy spotkania. Gra jednak nie była już tak płynna, a o grze na jeden kontakt mogliśmy sobie jedynie pomarzyć. Drużyna Soły grała bardzo agresywnie i nieczysto. To jednak nasi zawodnicy zarobili w tym spotkaniu dwie kary indywidualne. Co prawda pierwsza część drugiej połowy była dla nas bardzo szczęśliwa, bo kolejnego gola na 3:0 strzelił Bartosz Baran, ale nie trzeba daleko wybiegać w przeszłość, aby znaleźć przykład, że nawet taka różnica bramkowa nie daje pewności co do wygranej.
Mecz siadł. Nasi zawodnicy odczuwali trudy pierwszej połowy w której zostawili sporo sił na boisku. Do głosu zaczęli dochodzić goście i nieporozumienie między szykami obronnymi, a bramkarzem wykorzystał jeden z zawodników Soły.
Biegało się ciężko. Po jednym z przypadkowych starć kontuzję odniósł Kacper Maziarz, który trafił do szpitala. Brakowało go bardzo na boisku. Chłopcy już nie wyprzedzali swoich rywali, często zostawali z przodu i na powrót na swoje pole karne nie mieli już siły. Jeden ze stałych fragmentów gry znów pokazał niezdecydowanie obrońców, którzy dopuścili do strzału z dwóch metrów. Milik czasem i z dwóch metrów nie strzela gola, ale w tym meczu akurat go nie było. Był za to zawodnik Soły, który takiego prezentu nie zmarnował i zrobiło się 3:2.Bardzo nerwowo. Niektórzy kibice wstawali z miejsc.
Recepta na sukces była prosta. Spowalnialiśmy grę koncentrując się jedynie na silnych wrzutkach w pole karne rywala. Oświęcimianie z pełnym zaangażowaniem dążyli do wyrównania, ale zabrakło czasu. Wynik końcowy 3:2, Szczęśliwie dopisujemy trzy punkty i czekamy na kolejny mecz, który przed nami już w sobotę.
Brawo za to spotkanie, bo przeprawa przez Solę była bardzo ciężka..
Kibicom obu drużyn dziękujemy za doping i kulturalne zachowanie.
Zawodnikom oraz trenerowi gratulujemy – po 5 spotkaniach LKS Przecieszyn jest v-ce liderem wadowickiej I Ligi Młodzików mając zaledwie 1 pkt straty do drużyny Progress Andrychów . Oby tak dalej …








Komentarz i zdjęcia : Krzysztof Stokłosa
Dziękujemy 🙂
Aktualne wyniki i tabela na :
https://www.laczynaspilka.pl/rozgrywki/nizsze-ligi-juniorzy,30148.html#
 |
1 |
 |
PROGRESS ANDRYCHÓW |
5 |
13 |
4 |
1 |
0 |
25:3 |
|
2 |
 |
Przecieszyn |
5 |
12 |
4 |
0 |
1 |
21:6 |
|
3 |
 |
UKS KS Chełmek |
4 |
10 |
3 |
1 |
0 |
20:6 |
|
4 |
 |
KALWARIANKA I KALWARIA |
4 |
9 |
3 |
0 |
1 |
17:5 |
|
5 |
 |
FABLOK CHRZANÓW |
5 |
9 |
3 |
0 |
2 |
17:11 |
|
6 |
 |
SOŁA OŚWIĘCIM |
5 |
9 |
3 |
0 |
2 |
15:12 |
|
7 |
 |
BESKID ANDRYCHÓW |
5 |
7 |
2 |
1 |
2 |
15:7 |
|
8 |
 |
KAROL I Wadowice |
5 |
7 |
2 |
1 |
2 |
9:19 |
|
9 |
 |
UKS Górnik Libiąż |
4 |
6 |
2 |
0 |
2 |
10:9 |
|
10 |
 |
HALNIAK MAKÓW PODHALAŃSKI |
4 |
0 |
0 |
0 |
4 |
2:12 |
|
11 |
 |
MKS TRZEBINIA |
5 |
0 |
0 |
0 |
5 |
1:30 |
 |
12 |
 |
STRZELEC BUDZÓW |
5 |
0 |
0 |
0 |
5 |
5:37 |