Relację zacznę nieco przewrotnie, bo od podsumowania. Z całą pewnością byliśmy wczoraj świadkami najlepszego widowiska jakie zgotowali nam podopieczni trenerów Michał Marek i Rafał Przemyk na stadionie w Przecieszynie. Widowiska, które miało aż pięciu aktorów obsadzony w głównych rolach. Nie wszyscy jednak okazali się w tym dniu bohaterami pozytywnymi.
Spotkanie dostarczyło nam takiej dawki wrażeń o jakiej drużyna narodowa U20 może jedynie pomarzyć. Mecz obfitował w wiele zwrotów akcji, były pot, łzy radości i smutku. Po takiej uczcie można powiedzieć jedno, futbol jest piękny, a scenariusz do wczorajszych wydarzeń, dla Alfreda Hitchocka mógłby być inspiracją do wspaniałego filmu.
Zacznijmy jednak od przedstawienia poszczególnych aktorów. Drużyna Beskidu w ostatnich dwóch kolejkach zanotowała pewne zwycięstwa w rozmiarach 5:0 z Sołą Oświęcim i MKS Trzebinia. Wyprawa do Przecieszyna napawała więc optymizmem na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Chłopców z Andrychowa wyróżniała jeszcze jedna rzecz. Pod względem fizycznym biła naszych zawodników na głowę. Różnice wzrostowe były widoczne gołym okiem. Swoją wyższość jednak, trzeba udowodnić na boisku, i jak już nieraz mogliśmy się przekonać, nie zawsze silniejszy fizycznie wygrywa.
Aktor numer dwa naszego spektaklu to drużyna LKS Przecieszyn. Tym razem w najmocniejszym składzie. Tegoroczne rozgrywki są niezwykle wyrównane, a my przed tym meczem zajmowaliśmy bardzo wysokie, trzecie miejsce. Korzystny wynik mógł nam dać fotel wicelidera rozgrywek.
Kilkanaście minut pierwszej połowy  nie wskazywało na to, że to właśnie drużyna Beskidu przyjechała po trzy punkty. Nasi chłopcy zagrali bardzo odważnie i mimo różnicy wzrostowej, dzielnie walczyli w każdej strefie na boisku. Zabrakło jedynie wykończenia. Mieliśmy kilka bardzo dogodnych okazji, których jednak nie udało się zakończyć zdobyczą bramkową. Dopiero pod koniec pierwszej połowy, po dokładnym zagraniu adresowanym przez Radka Oczkowskiego, do głosu doszedł Karol Pełka. W konfrontacji z dużo silniejszym zawodnikiem okazał się skuteczniejszy i silnym strzałem ze swojej niezawodnej lewej nogi zdobył bramkę wyrównującą. Podobnego gola zdobył w ostatnią sobotę w meczu GKS APN Tychy z Chrobrym Głogów. W tym spotkaniu wystąpiła czwórka naszych graczy, Karol, Jeremiasz, Szymon Stokłosa i Kacper Maziarz.

Boisko było grząskie. Grało się ciężko i w pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy swoją wyższość pokazali gracze Beskidu, aplikując nam dwie bramki. „No to po meczu” – stwierdził jeden z rodziców targając kupon z Fortuny. „Znowu nie weszło”. Mecz jednak kończy się gwizdkiem sędziego, a czasu do zakończenia spotkania było sporo. Drużyna z Andrychowa zaczęła opadać z sił. Koncentrowała się na zagęszczaniu środka pola i ciężko było się nam przedrzeć pod pole karne gości. Świetnie jednak do końca meczu funkcjonowały lewa i prawa flanka. Szczególnie dobrze na prawej stronie radził sobie Szymon Kubiczek, który dogrywał wiele celnych piłek do Kacpra Maziarza. Wynik niekorzystny utrzymywał się jednak przez kolejne minuty i do zakończenia spotkania pozostawało niewiele czasu. Jedno z nieporozumień gości w formacji obronnej wykorzystał Kacper po podaniu Mateusza Pękały. Gra do końca się opłaca, bo piłka podawana przez obrońców utknęła na grząskiej murawie i wślizgiem udało się zdobyć bramkę obok bezradnie interweniującego bramkarza. Złapaliśmy kontakt. Widać było, że chłopcy mimo zmęczenia nie odpuszczają. Zawodnicy z Andrychowa stanęli w miejscu, gra zaczęła się nam zaostrzać, było wiele nieczystych zagrań z jednej i z drugiej strony. Na miejscu był jednak aktor numer cztery, czyli arbiter spotkania. Stwierdzić mogę z najwyższą pewnością, że był to jeden z najlepiej spisujących się sędziów jakiego miałem okazję oglądać na spotkaniach młodzików. I nie chodzi tu o jego decyzje korzystne dla naszej drużyny, ale o fakt, że nie pozwolił sobie wejść na głowę. Zawodnicy co najwyżej na jego głowę mogli sobie popatrzeć, a i tak nie za długo, żeby przypadkiem takie zachowanie nie zostało zakwalifikowane jako podważanie jego autorytetu. Temperował zawodników co rusz. Za każde wymuszenia czy krytykę jego pracy, zawodnicy odpoczywali poza boiskiem odbywając dwuminutowe kary indywidualne. Wulgaryzmy również nie uchodziły jego uwadze i bramkarz gości po niecenzuralnym stwierdzeniu musiał opuścić swoje stanowisko na dwie minuty. Z drugiej jednak strony arbiter był cierpliwy i niezwykle umiejętnie tłumaczył zawodnikom gdzie popełnili błędy i kto akurat w tej czy innej sytuacji był na spalonym. Nie był jednak bezbłędny, ale nie każdego spalonego da się prawidłowo odgwizdać. W jego kierunku jednak należą się słowa uznania i wielkie brawa.
Mecz nadal trwał. Nasza drużyna napierała. Jeden z rzutów wolnych wykonywał Bartosz Baran. W tym meczu nie miał zbyt wiele okazji do pokazania swoich umiejętności panowania nad piłką, ale przy rzucie wolnym okazał się bezbłędny. Wyrównał wynik meczu na 3:3, a rodzic targający w przerwie kupon zaczął gorączkowo szukać wszystkich jego kawałków.
Do zakończenia spotkania zostały sekundy. Jedna z ostatnich akcji pod bramką gości i kolejne nieczyste zagranie tym razem faul na Radku Oczkowskim, który zaliczył nieprzyjemne starcie z kolegą z Andrychowa. Sędzia nie miał litości, wymierzył rzut karny co wprawiło kibiców jednej drużyny w euforię, a drugiej we wściekłość. Do piłki stanął niezawodny w takich sytuacjach Jeremiasz Jurek. Nie namyślając się długo strzelił w prawy dolny róg, ale jego strzał wybronił bramkarz gości. I przez kolejną sekundę znów cieszyli się rodzice drużyny przyjezdnej, dla których remis był niewątpliwą wygraną. Sekunda jednak minęła i do piłki odbitej przez bramkarza doskoczył Szymon Kubiczek, który strzelił bramkę na wagę zwycięstwa. Po zdobytym golu utonął w objęciach kolegów, gdyż to właśnie jego akcja była tą, po której sędzia zakończył spotkanie.
Wynik 4:3. Owacje na stojąco i słowa „dzię-ku-je-my” długo brzmiały w ustach naszych kibiców. Mecz był świetny pod każdym względem, wszyscy zasługują na wyrazy najwyższego uznania za włożony trud i grę do końcowego gwizdka. Po zainkasowaniu trzech punktów i z jednym zaległym spotkaniem jesteśmy… wiceliderem i mamy spore szanse wygranie ligi.
I tutaj, przysłowiową „truskawką na torcie” należy przedstawić aktorów numer pięć czyli trenerów i organizatorów tego meczu. Panowie, wielkie brawa za tak umiejętne pokierowanie drużyną, dawno nie widziałem tak zmotywowanej i głodnej gry ekipy. Świetne zmiany, tym razem drużyna przyjezdna musiała szukać drugiego oddechu pod koniec meczu. Świetne dysponowanie siłami poszczególnych graczy. No i również słowa uznania dla organizatorów, którzy mimo bardzo niekorzystnych warunków pogodowych, przygotowali murawę perfekcyjnie. Po kałużach nie został nawet ślad, ogromne brawa. Brawa również za doping i kulturę podczas kibicowania. Mecz na długo pozostanie w naszej pamięci.
I tylko żal tego kibica, który po meczu pluł sobie w brodę przez zęby cisnąc „A mogłem go jednak nie targać”

Relacja : Krzysztof Stokłosa

Za super komentarz dziękujemy 🙂

LKS Przecieszyn – BESKID Andrychów  4:3 ( 1:1 )

Bramki dla LKS :

DRUŻYNY MECZE PUNKTY WYGRANE REMIS PORAŻKA BRAMKI

W ramach doskonalenia swoich umiejętności poprzez obserwację  i podziwianie jak może wyglądać gra na najwyższym poziomie , grupa Młodzików LKS Przecieszyn udała się do Bielska Białej na mecz Mistrzostw Świata U20 pomiędzy Argentyną a Portugalią . Już samo takie zestawienie określane przez wielu jako przedwczesny finał dawało nadzieję , że zobaczymy „kawał dobrej piłki” . I tak było. Następcy Messiego i Cristiano Ronaldo pokazali piękną grę , z obu stron nie brakowało bardzo dobrych sytuacji i mimo  , że Portugalia stworzyła chyba więcej sytuacji bramkowych to Argentyna była zespołem skutecznym i wygrała 2:0 , a w końcówce strzeliła nawet bramkę na 3:0 nieuznaną jednak ze względu na pozycję spaloną .

Nie wynik jednak dla nas był najważniejszy a możliwość z bliska obserwować przyszłe gwiazdy , które już posiadają świetne umiejętności i poczuć atmosferę piłkarskiego święta jaką stworzyła prawie 12 tysięczna publiczność . Byliśmy na sektorze wspólnie z kibicami Argentyny więc ich radość po strzelonych bramkach i nam się udzieliła.

 

 

 

W ostatnim czasie młodziki LKS Przecieszyn grają praktycznie co 3 dni na zmianę w lidze oświęcimskiej i wadowickiej. Tym razem w ramach oświęcimskiej Ligi Młodzików gościliśmy zespół Solavii Grojec . Mecz był od początku bardzo wyrównany , chłopaki walczyli stwarzając z obu stron wiele sytuacji. Nasz zespół po stracie bramki wyrównał po bramce Bartosza Barana , jednak na przerwę z jednobramkową przewagą schodzili goście.

Druga połowa to znów pogoń i wyrównanie po bramce Mateusza Pękały. Radość trwała tylko 2 min i znów Solavia wychodzi na prowadzenie . W międzyczasie wiele ładnych akcji po których piłka m.in dwa razy odbiła się od poprzeczki i od słupka . Dobre sytuacje były z obu stron , ostatecznie jednak wynik został ustalony w 58 min po bramce zdobytej przez Krystiana Górkę . Spotkanie kończy się zwycięstwem Solavii 4 :3 . Nam pozostał niedosyt bo to kolejny mecz ,który mógł się dla nas bardziej szczęśliwie skończyć , bo sytuacji nie brakowało. Tak się jednak nie stało – taki jest sport.

Dziękujemy chłopakom za walkę do końca , trenerowi za cierpliwość a kibicom za doping

 

 

 

Nad boiskiem w Przecieszynie na kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania przeszła ogromna ulewa. Boisko było grząskie, miejscami kałuże były głębokie aż po kostki. Sędzia na kilka minut przed rozpoczęciem meczu głowił się nad tym, czy boisko nadaje się do gry. Nie nadawało się, ale mimo tego mecz został rozegrany. Mecz to za dużo powiedziane. To była walka. Walka z aurą, walka z wszędzie wdzierającym się błotem, w końcu walka z samym sobą. O to aby się nie przewrócić, utrzymać równowagę, w końcu o to, by celnie kopnąć w piłkę. To co na co dzień wszystkim doskonale się udaje, dziś jest trudne do wykonania. Do meczu przystąpiliśmy osłabieni. Starsi chłopcy z rocznika 2006 wyjechali na wycieczkę i honor starszych kolegów bronił tylko Radek Oczkowski.
Mecz zaczął się punktualnie. Bramkarze zbadali swoje pola karne szukając bezpiecznego miejsca by móc rzucić się na piłkę. Mimo tego, że długo szukali, to nie znaleźli. Pierwsza interwencja naszego bramkarza w tym meczu pokazała skalę wodnego problemu. Mimo, iż obrona była udana, to goalkeeper wyglądał jakby właśnie wyszedł z wanny. Gra w polu również nie należała do łatwych. Chwilami ciężko było przewidzieć gdzie zatrzyma się piłka. Zawodnicy już składali się do strzału, a tu niestety piłka zostawała w kałuży dwa metry bliżej. Ciężko w takich warunkach mówić o składnych, pięknych akcjach. Grze na jeden kontakt, celnych podaniach czy fenomenalnych przyjęciach piłki. Zasada była prosta. Długie podanie z głębi pola i walka o piłkę przed polem karnym. W pierwszej połowie nie strzeliliśmy gola, ale do szatni schodziliśmy z uśmiechem bo wygrywaliśmy 1:0. Gola samobójczego strzelił Karol.
W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmieniał. Było jednak kilka bardzo ładnych akcji. Na szczególną uwagę zasługuje świetna gra Szymona Kubiczka, który atakował bramkę gości popisując się wygranymi pojedynkami jeden na jeden. Jego praca się opłaciła, bo zanotował w tym spotkaniu dwa trafienia. To jednak Piotrek Ziółkowski został bohaterem meczu po wspaniałej bramce w samej końcówce. Otrzymał świetne podanie z naszej połowy i w samo okienko uderzył z taką precyzją, że bramkarz mimo próby interwencji musiał wyciągać piłkę z siatki.
Dziękujemy wszystkim za to spotkanie. Chłopcy włożyli w nie naprawdę bardzo dużo wysiłku. Nie zawsze gra się w przyjemnym słońcu i takie mecze to dobre przetarcie na przyszłość.
Wynik końcowy 4:1 – bramki samobójcza, Szymon Kubiczek , Piotrek Ziółkowski ?

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, trawa, niebo, na zewnątrz i przyroda

Te pomeczowe zdjęcia mówią wszystko 🙂

Nasza drużyna młodzików rozgrywa ostatnio swoje mecze w terminarzu  niczym zawodowcy. Dopiero co w poniedziałek gościliśmy drużynę z Gierałtowic ,a już dziś w środowe popołudnie rozgrywaliśmy zaległe spotkanie z UKS KS Chełmek . I o ile w poniedziałek były wręcz idealne warunki do gry to dzisiaj niestety boisko było grząskie , a padający cały czas deszcz mocno utrudniał grę . Nie przeszkodziło to jednak w rozegraniu bardzo emocjonującego , i trzymającego do końca w napięciu spotkania . Zarówno młodzi zawodnicy  LKS Przecieszyn jak i KS Chełmek zostawili dużo zdrowia . Do przerwy prowadzili goście 3 :1 , a dla nas jedyną bramkę w pierwszej połowie zdobył w 12 min Radek Oczkowski. Nie zniechęciło czy załamało to naszych piłkarzy którzy po przerwie ruszyli do odrabiania strat  i po bramkach Piotra Ziółkowskiego ( 36″) oraz Szymona Kubiczka ( 42″) był remis . Kiedy więc w 53 min prowadzenie naszej drużynie dał Bartosz Baran wydawało się  , że ta szarża  zakończy się naszym zwycięstwem  , w ostatnich sekundach goście wyrównali. Końcowy wynik 4:4 jest chyba sprawiedliwy i obie drużyny zasłużyły na podział punktów.
Gratulacje i szacunek za walkę , zaangażowanie i grę w bardzo trudnych warunkach .

Chłopakom i trenerowi  – dziękujemy 🙂

Ps. Już w poniedziałek 20 maja kolejne spotkanie – tym razem w Rajsku z tamtejszym LKS .

LKS Przecieszyn – UKS KS Chełmek  4 :4  ( 1:3 )

Aktualna tabela i wyniki  na :
https://www.laczynaspilka.pl/rozgrywki/nizsze-ligi-juniorzy,31031.html?round=0#
DRUŻYNY MECZE PUNKTY WYGRANE REMIS PORAŻKA BRAMKI